Wszystko o handlu internetowym, sklepach w sieci i zakupach w wirtualnej rzeczywistości. Porady, ciekawostki, praktyczne informacje.
Catching Elephant is a theme by Andy Taylor
Do niedawna jednym z głównych problemów osób, które chciały otworzyć sklep w sieci były ceny oprogramowania umożliwiającego budowę witryny sklepowej. Obecnie CMS dla sklepów można mieć nawet za darmo, a wielu dostawców hostingu ma w swojej ofercie dwie równoległe oferty dla biznesu: strona internetowa plus serwer lub opcja druga- sklep internetowy. Do tego ostatniego oczywiście także przypisana jest określona przestrzeń dyskowa, jednak znacznie ważniejszy jest system oprogramowania dla sklepów. Na tym jednak nie koniec, ponieważ sama obsługa towarów może być poważnym kłopotem, jeśli danych do wprowadzenia jest sporo. Do tego można sobie samemu napisać program, który uzupełni opisy za nas, ale zazwyczaj się tego z różnych względów nie robi.
Darmowe oprogramowanie umożliwiające prowadzenie sklepu on-line jest zazwyczaj tylko początkiem: świetnie sprawdza się przy małym ruchu i przeciętnej ilości produktów, ale prowadzenie na nim hipermarketu może już być kłopotliwe, jeśli nie napiszemy sobie dodatkowych modułów, w tym na przykład integracji z kasą fiskalną. To jeden z powodów, dla których wieli właścicieli sklepów internetowych przesiada się po pewnym czasie na oprogramowanie płatne. Czy darmowe nie daje rady? Niekoniecznie. Zazwyczaj problemem jest nie tyle brak funkcji, ale nieumiejętność jej znalezienia.
Ten problem natomiast jest już znacznie głębszy, bowiem nie wynika z funkcji oprogramowania, ale raczej dopasowania metodologii biznesu w kraju, w którym oprogramowanie zostało stworzone, a naszą, która wciąż na klienta patrzy jak na środek do osiągnięcia celu.
Odkąd sklepy internetowe zaczęły stanowić poważną konkurencję dla tradycyjnych, właściciele tych ostatnich zastanawiali się, w jaki sposób walczyć z konkurencją. Na początku starczyła obniżka marży w zwykłych sklepach, ale po jakimś czasie inflacja zmusiła obie grupy do podniesienia cen. Rozwiązanie okazało się banalne, bo dziś wiele sklepów tradycyjnych nie tylko otworzyło swoje podwoje także w świecie wirtualnym, ale często umiejętnie wykorzystuje sieć punktów naziemnych choćby jako punktów odbioru zamówionego towaru, dzięki czemu klient bardzo często w ogóle nie musi zapłacić za wysyłkę.
Sklepy internetowe będące przybudówkami tradycyjnych z reguły jednak (ale podkreślam, jedynie z reguły) mają nieco mniejszy wybór od tych wyłącznie internetowych. Gdzie więc ich konkurencyjność? Otóż w takim sklepie internetowym mamy pewność co do tożsamości sprzedającego, co jest poważnym argumentem w walce z często nielegalnymi sklepami internetowymi Sklepy internetowe działające przy tradycyjnych to dla klienta pewność całkowitej legalności transakcji: wszystkie rachunki, umowy czy faktury są wystawiane przez podmiot, który cieszy się prawie zawsze większym zaufaniem niż dowolny sklep internetowy.
To wszystko dowodzi, jak łatwo, mając podobny sklep internetowy, jeśli idzie o możliwości oprogramowania sklepowego, można znaleźć atuty w przestrzeni niewirtualnej. Nie jest tak, że internet jest zawsze najlepszym miejscem na zakupy, ale bardzo prawdopodobne, że mimo wszystko w wielu przypadkach okaże się lepszy niż tradycyjne sklepy.
Skoro zakupy robimy w wirtualnym świecie to jakiś już czas temu postanowiono w tę samą wirtualną rzeczywistość przenieść płatności. Z tym że to niewystarczające rozwiązanie, bo poza przepływem wirtualnej gotówki warto mieć możliwość szybkiego, wygodnego i taniego odbierania w ten sposób rachunków czy faktur. Taka możliwość oczywiście jest, choć nie zawsze stanowi zdigitalizowany odpowiednik rzeczywistych procedur. Bardzo często, zwłaszcza w przypadku przedsiębiorców, potrzebna jest faktura papierowa. Niestety, nie każdy sklep wystawia faktury w wersji elektronicznej niewymagającej podpisu wystawcy, w związku z czym czasem trzeba i tak zamówić papierową fakturę. Zawsze jednak taka elektroniczna będzie wystarczającym dokumentem do szacowania kosztów firmy czy do kontroli wewnętrznego przepływu gotówki. Dopiero raportowanie Urzędowi Skarbowemu wymaga określonych dokumentów, natomiast polityka wewnętrzna jest pod tym względem znacznie (choć nie całkowicie) swobodniejsza. Elektroniczne rachunki nie są może jeszcze tak wygodne i tak funkcjonalne jak tradycyjne, ale, co widać na przykładzie użytkowników kont internetowych, może doczekamy się dnia, w którym każdy rzeczywisty dokument będzie miał swoją cyfrową formę, która będzie mogła spełnić wszystkie funkcje oryginału. Na razie osoby prowadzące sklepy internetowe muszą być przygotowane na to, że klienci mogą wymagać faktury papierowej, nawet przy dobrze ocenianym systemie wystawiania faktur elektronicznych.
Jeden z atutów sklepów internetowych to niskie ceny. Problem polega jednak na tym, że większość zakupów internetowych jest załatwiana w niedzielę. Jaki z tego wniosek? Taki, że praktycznie na uregulowanie należności trzeba czekać do poniedziałku, podczas gdy większość produktów nieco drożej można kupić w hipermarkecie i cieszyć się nimi szybciej. Zamiast więc dalej obniżać ceny, co byłoby oczywiście wykonalne, sprzedawcy w internecie wolą postawić na szybkość transakcji. W tym celu wykorzystuje się błyskawiczne przelewy albo płatności przez tak zwane SMS premium- w zależności od kwoty, jaką za dany towar czy usługę należy zapłacić. W ten sposób nie trzeba już czekać, aż w poniedziałek dana kwota zostanie zaksięgowana w dwóch różnych bankach: na wyjściu z naszego konta i na wejściu dla konta odbiorcy. Początkowe obawy o bezpieczeństwo szybkich płatności okazały się w większości nieuzasadnione. Aczkolwiek interfejsy większości systemów szybkich płatności są raczej mało fascynujące i nie wyglądają na zaawansowane technicznie, wszystkie są szyfrowane, a poza tym sam przelew jest chroniony zabezpieczeniami systemu bankowości elektronicznej- takimi samymi jak każda inna transakcja na koncie. Dzięki temu użytkownik nie tylko nie musi się obawiać o bezpieczeństwo swoich środków, ale zyskuje także jeszcze jeden poważny atut, którego zwykle nie zauważamy- wygodę, ponieważ korzysta z dobrze znanego sobie systemu, a nie kolejnego skomplikowanego interfejsu.
Bolączką internautów buszujących po sklepach internetowych są często sztucznie zawyżane ceny wysyłki towaru. O ile w przypadku towarów wrażliwych, takich jak elektronika, szkło czy niektóre narzędzia, można się spodziewać dość wysokich kosztów wynikających z konieczności zabezpieczenia produktu i ubezpieczenia przesyłki, o tyle już w wielu innych przypadkach koszty wysyłki są całkowicie absurdalne. Z lżejszych przykładów można wymienić wysyłkę wizytówek pocztą: sprzedający szacuje koszt na piętnaście złotych, choć znaczki na kopercie kosztują siedem złotych z groszami, natomiast koperta, najdroższa, bo kupowana na poczcie, złoty pięćdziesiąt. A bardziej absurdalnych na pewno mieści się wysyłka kołowrotka wędkarskiego, raczej średnio wrażliwego, w kartonie za pięć złotych, owiniętego w gazety przy koszcie paczki około ośmiu złotych za cenę niemal sześćdziesięciu złotych, a podobnych kwiatków jest sporo, i to nie tylko w przypadku nielegalnych firm czy naciągaczy z aukcji internetowych, ale także w przypadku poważnych księgarń.
Dochód z tego typu machinacji nie będzie zapewne całkowicie uczciwie rozliczany, ale to jest już problemem sprzedającego, jednak to kupujący musi zgodzić się na wyssane z palca ceny, często w dodatku dość mocno zamaskowane, a z reguły także niemające źródła ani w czasie realizacji wysyłki, ani w jakości zabezpieczenia paczki.
Kupując w internecie często zapominamy o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Do najczęściej popełnianych przez klientów błędów należy zapominanie o żądaniu rachunku lub faktury. Przynajmniej jednak z tych dwóch form dowodu zakupu jest wymagana prawnie, a więc sprzedawca ma obowiązek dołączyć taki dowód do paczki z zakupami lub też przesłać w inny sposób. Problem jest do tego stopnia palący, że w kampanię informacyjną włączyły się nawet urzędu skarbowe, choć w tej kampanii chodzi o zabieranie paragonów z każdego sklepu, a nie jedynie w przypadku transakcji zawieranych za pośrednictwem sieci. Prawda jest, że paragon czy faktura są jedynymi dowodami zakupu, które nas, klientów, uprawniają do dochodzenia swoich praw, wynikających choćby z karty gwarancyjnej. Żądając paragonu ograniczamy także szarą strefę z nieuczciwą konkurencją- legalnie działający przedsiębiorca zawsze wystawia rachunek. Jednocześnie ma obowiązek, na podstawie odrębnych przepisów, w ciągu siedmiu dni od daty zakupu wystawić na żądanie klienta fakturę VAT (o ile jest płatnikiem VAT). Z tego obowiązku próbuje się wymigać wielu sprzedawców, ponieważ obsługa faktur jest procesem dość kosztownym. Nie można przy tym wymagać od klienta dodatkowych opłat za wystawienie faktury, chyba że kupujący rezygnuje z faktury elektronicznej na rzecz przesłanej formą tradycyjną, ale i w tym przypadku pobieranie opłat jest stosowane raczej rzadko.
Kryteriów, które stosujemy wybierając sklep internetowy jest sporo. Oczywiście jednym z decydujących zawsze jest cena, ale niekoniecznie jest to najwłaściwsze podejście. Może się bowiem okazać, że niższa cena to koszt, jaki musimy ponieść, aby zrównoważyć mizerną jakość obsługi. Aby tego uniknąć, warto zwrócić uwagę na certyfikaty, z których najpopularniejszym (ale też najłatwiejszym do zdobycia) jest „Rzetelna Firma”. Jeśli dane przedsiębiorstwo legitymuje się takim certyfikatem, oznacza to, że w ramach firmy wdrożone pewne procedury i działania, które sprzyjają ochronie interesów klienta. Oczywiście brak takiego certyfikatu świadczy najczęściej o tym, że firma się o niego nie ubiegała, a nie, że takich norm nie wprowadziła, ale jest to dobra wskazówka dla najbardziej nieufnych klientów. Warto zawsze tez zorientować się, jak wyglądają inne dokonania. Być może firma chwali się jakimiś osiągnięciami innymi niż dotychczasowe realizacje. Praktycznie w każdej branży istnieją wewnętrzne certyfikaty, odbywają się prestiżowe konkursy, a firma, która w ogóle nie może pochwalić się niczym- musi mieć własne portfolio. Inaczej prowadzenie działalności w internecie nie ma sensu. Sklepy internetowe prowadzone muszą być przez realne firmy, więc przede wszystkim jednak musimy znaleźć na stronie dane identyfikacyjne przedsiębiorstwa.
Zakupy w internecie mogą być szybkie, ale jeśli zdecydujemy się na płatność tradycyjnym przelewem to zapewne i tak przyjdzie nam poczekać kilka dni na realizację zamówienia. To znaczy, że znacznie szybciej mielibyśmy dany artykuł u siebie, gdybyśmy zdecydowali się na zakupy tradycyjne. Na szczęście wcale nie musimy zawierzać klasycznym przelewom. Część banków obsługuje błyskawiczne przelewy, niektóre sklepy zlecają obsługę płatności zewnętrznym firmom, a my mamy jeszcze jedną propozycję: e-karty. Tak naprawdę samo określenie „e-karta” stosowane jest w mBanku, ale najtrafniej oddaje charakterystykę tego produktu. Konkurencyjny ING wprowadził k@rtę, która zresztą fizycznie nie istnieje, a w innych bankach znajdują się analogiczne produkty. Jest to połączenie karty przedpłaconej i kredytowej: posiada zabezpieczenia analogiczne do kart kredytowych, ale nie jest związana z rachunkiem, tj. ma własny rachunek, który można na bieżąco zasilać lub rozładowywać. W ten sposób zakupy w internecie zyskują nowy wymiar, a my mamy możliwość błyskawicznego zapłacenia za żądany produkt. Jedyne, co zajmuje czas to fizyczne przetworzenie naszego polecenia, czyli maksymalnie piętnaście minut od zatwierdzenia transakcji, informacja o niej przekazywana jest do banku odbiorcy. Szybko, pewnie i bezpiecznie.
Jednym z atutów, jakie użytkownicy zauważają w sklepach internetowych, a których często trzeba odmówić tradycyjnym punktom handlowym to unikalność towaru. Bardzo często właściciele sklepów internetowych to pasjonaci, którzy odkryli własne miejsca zaopatrzenia, często poza granicami kraju, dzięki czemu są w stanie dać klientom coś nowego, a nie jedynie cały czas to samo, co można kupić w tradycyjnych sklepach, prawdopodobnie całymi kontenerami sprowadzane z Chin.
Unikalność często ma swoje odbicie w cenie, ale właśnie w sposób jak najbardziej pozytywny. Często sklepy internetowe sprowadzają zwyczajnie towary tańsze. Oczywiście obniżenie ceny uzyskuje się także na kilka innych sposobów, ale każdy z nich trochę pomaga w konstruowaniu oferty unikalnych, tanich przedmiotów.
Klienci są nieco znudzeni szablonami. Każdy chciałby pochwalić się jakimś oryginalnym nabytkiem, a sklepy tradycyjne nie dają takiej możliwości. Z tego powodu właściciele sklepów internetowych poszli o krok dalej i oferują nie tylko oryginalne, niepowtarzalne towary, ale także niepowtarzalny klimat zakupów. Z jednej strony klimat ten tworzy sam kupujący, ponieważ ladą staje się jego biurko czy stół, na którym stoi komputer, ale nie bez znaczenia jest też sama strona internetowa sklepu. Często z niepowtarzalną grafiką, unikalnymi opcjami, które sprawiają, że zakupy są wręcz przyjemne. Jednak nie każdy wzorzec można przenieść z realnego świata do świata komputerów. Jako przykład niech służy muzyka, która w klasycznym sklepie uprzyjemnia czas spędzony między regałami, ale w sklepie internetowym drażni, irytuje i opóźnia wejście do sklepu. To tak jakby w normalnym sklepie trzeba było stać pół minuty, zanim otworzą się drzwi. Podobnie działają długie, tasiemcowate intro we Flashu- chcemy kupować, a nie oglądać, prawda?
Wiele serwisów hostingowych umożliwia założenie bezpłatnego sklepu internetowego. Nie brak także firm wirtualnych, których jedynym zadaniem jest tworzenie platformy internetowego handlu. Oczywiście takie rozwiązanie ma i wady i zalety, spróbujmy więc odpowiedzieć na pytanie o to, kiedy darmowe rozwiązania są lepsze od płatnych.
Odpowiedź narzuca się sama- wtedy, kiedy nie stać nas na wykupienie abonamentu, oprogramowania albo miejsca na serwerze. Warto jednak zastanowić się, czy inwestycja nie mogłaby zostać skredytowana. Jeśli mamy obawy o rentowność naszego e-biznesu to oczywiście możemy korzystać z platform darmowych, jednak nie jest to wcale tak proste, jakby się chciało. Tak naprawdę przecież nikt nie udostępnia miejsca na serwerze za darmo. To, że nie płacimy za konto i oprogramowanie oznacza tylko tyle, że musi być inny sposób zarobienia na naszym sklepie na utrzymanie serwera. Zazwyczaj takim sposobem okazują się reklamy narzucone przez właściciela serwera. Problem jest mało istotny, jeśli reklamy są nieuciążliwe, jest ich stosunkowo niewiele i nie przeszkadzają gościom w odbiorze witryny. Jeśli jednak spod reklam nie widać nawet połowy strony to wtedy rentowność sklepu będzie niemal na pewno zerowa- nikomu nie chce włączać się przeglądarki w celu obejrzenia reklam.
Drugi problem polega na tym, że sklep internetowy na zewnętrznej platformie jest zawsze mniej bezpieczny- nie mamy tak naprawdę żadnej gwarancji, że nagle nie zniknie on z internetu, ani tym bardziej że w podobnej sytuacji uda się go odtworzyć z kopii zapasowej. Przy okazji dochodzą też zawiłości związane z linkowaniem i innymi kwestiami technicznymi i nie pozostaje nic innego, jak tylko odpowiedzieć, że dobry darmowy sklep internetowy nie jest zły, ale na zły łatwiej trafić- gorzej tylko zrobić z niego prawdziwy e-biznes.